Dezynfekcja w szkole

Photo by Kelly Sikkema on Unsplash

 

Przedstawiam Państwu e-mail, jaki otrzymałam od Mamy Chłopca, który w przeszłości przejawiał objawy zespołu Aspergera i cierpiał na silną alergię. Radosna wiadomość – wysiłki Mamy pomagają Dziecku wyjść na prostą, smutna – teraz wysiłki te niweczone są przez „prozdrowotne” zabiegi stosowane w szkole.

 

Dzień dobry Pani Ewo,

 

Przepraszam, że zawracam Pani głowę, ale mam duże zmartwienie dotyczące powrotu do szkoły i intensywnej dezynfekcji, przed którą nie sposób uchronić dzieci.

Około rok i dwa lata temu spotkałyśmy się kilka razy na konsultacjach.

Mój syn – mega wrażliwy – przez te pół roku bez szkoły plus wakacje odżył. Kupy się unormowały,  organizm wzmocnił,  zakres pokarmów mega rozszerzył. Wydolność super. Co tydzień treningi piłkarskie, na których już nie odstaje (prawie) od grupy. W wakacje praktycznie wbiegł na Giewont 😉 Nabrał ciałka,  urósł  🙂 Po powrocie do szkoły jest mega towarzyski  (jak na niego), radosny….

I tu moje pytanie, zatroskanie:

Już po pierwszych 3 dniach zaczęły się problemy z kupą. Mimo iż kupa była zawsze rano, to bielizna rano i wieczorem była wybrudzona kupą. Kupy zaczęły brzydko pachnieć. Pojawiła się wysypka na plecach, a rano – pochrząkiwanie. No a po 2 tygodniach szkoły pierwsze przeziębienie.  Fajnie je przeszedł bez obturacji. Ale zaczęło się to kasłanie po infekcji przeciągać.  Dziś była lekarka i syn ma lekkie zmiany w prawym płucu.  On tak chorował, ale 2 lata temu.

Zaznaczę, że w szkole, gdzie syn chodzi oprysk (czyli dezynfekcja) jest na 200%. Nawet plac zabaw na dworze, pan woźny o 8 rano opryskuje sprzętem jak na oprysk pola. Jak odwożę synów do szkoły, to śmierdzi niemiłosiernie. W środku jest to samo.  Oprysk budynku plus dezynfekcja stolików, krzeseł – nawet w trakcie zajęć. Syn mówił, że jak był w toalecie, to akurat pani woźna wykonywała oprysk łazienki i nie mógł przez chwilę oddychać, tak śmierdziało.

Zastanawiam się, na ile to jest szkodliwe.

Czy ma Pani sygnały od innych rodziców, bo może jestem przewrażliwiona? Co Pani o tym sądzi? Co można zrobić w tej sytuacji?

Szkoda mi byłoby zmarnować 2 lata pracy nad zdrowiem synów. Szkoda zabrać synów ze szkoły, dezynfekcji się nie uniknie, bo jest zbiorowa panika. Dodam tylko, że mimo bardzo intensywnej dezynfekcji nieobecne było ponad pół klasy syna z powodu infekcji. Boję się jednak podać to jako argument, bo dla większości osób będzie to niestety dowód, że trzeba dezynfekować jeszcze więcej.

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Moja odpowiedź:

Ten problem absolutnie należy nagłaśniać. Tak naruszone środowisko mikrobiologiczne wokół dzieci to prawdziwe zagrożenie dla ich odporności (podobnie wygląda sprawa z basenem chlorowanym, pamięta Pani? – wspominałam o tym kiedyś). Temat ten poruszyłam w mojej ostatniej audycji pt. Bezpieczna szkoła?

Proponuję najpierw porozmawiać z dyrektorem szkoły, uświadamiając mu, że przez dezynfekcję niszczymy naszą naturalną ochronną powłokę mikrobiologiczną – na skórze i we wszystkich śluzówkach. Należałoby przedstawić mu problemy, jakich doświadcza teraz Pani Syn, może nawet udać się do jakiegoś mądrego lekarza, który by zechciał potwierdzić na piśmie, że środki dezynfekcyjne szkodzą zdrowiu Pani Dziecka, dać coś w rodzaju pisemnego zwolnienia z zajęć szkolnych do czasu ograniczenia dezynfekcji. Jeśli już chcą dezynfekować pomieszczenia, mogą to robić z głową, na przykład wietrzyć klasy przed wpuszczeniem do nich dzieci. Środki nie powinny być wyczuwalne w powietrzu – dobrze by było, aby takie zalecenie napisał lekarz – do dyrektora szkoły. Ponadto warto zawiadomić lokalny sanepid. Nie wszyscy ludzie pracujący w tej instytucji to bezmyślni i oschli urzędnicy, można tam czasami trafić na osoby miłe, wrażliwe i otwarte na nasze problemy.

Jeśli Pani pozwoli, opublikuję Pani e-mail (anonimowo), aby zwrócić uwagę innych rodziców i nauczycieli na problem. Może jeszcze ktoś inny go zauważy i się odezwie.

 

2 thoughts on “Dezynfekcja w szkole

  1. Problem jest bardzo duży. Jedyne co udało mi się na razie załatwić to niedezynfekowanie rąk mojemu dziecku (co akurat było możliwe, bo nadgorliwi nauczyciele potrafili pryskać dzieciom ręce przed każdym wejściem do klasy!). Druga rzecz: zażądać od dyrektora składu preparatu (czy jest szkodliwy dla zdrowia itp.) Wysłać ten skład do różnych osób : Z ministerstwa, sanepidu , lekarzy gdzie się da i zebrać ich opinie na temat szkodliwości.
    Mój syn bardzo źle reaguje na te środki dlatego choć przerwy spędza na powietrzu. Dyrekcja jak na razie u nas “umyła od tego ręce” zasłaniając się wytycznymi z Ministerstwa Zdrowia…Kochani, na stronie Ministerstwa można te preparaty zamówić na zapas 18 miesięcy to szkoły korzystają ile wlezie bez opamiętania. U nas dezynfekuje się KRZESŁA po każdej lekcji.
    https://www.gov.pl/web/edukacja/srodki-ochrony-dla-szkol
    szkoda tylko,że nie ma podanej ani nazwy ani SKŁADU!
    Problem jest nie tylko z nauczycielami ale również z rodzicami, którzy dodatkowo wsadzają dzieciom w plecak płyny i każą im ciągle dezynfekować. Zauważyłam,że tu nikt nie dokształca,że żywność jest ważna, że wzmacnianie odporności. Tłucze się dzieciom, że nie zachorują jak będą nosiły maseczki i….wdychały śmierdzący płyn. Życzę Pani powodzenia…Może wreszcie szkoły się obudzą. Liczę na to! Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.