Relacje rodziców

zdrowe dzieci

 

Utrapieni permanentną chorobą swojego dziecka rodzice potrafią przenosić góry: nie szczędzą czasu i pieniędzy na lekarzy, specjalistyczne terapie, badania diagnostyczne, rehabilitacje, leki i suplementy. Są to jednak wysiłki nieefektywne, biorąc pod uwagę cel – zdrowie dziecka i proponowaną przeze mnie definicję zdrowia: brak choroby czy zaburzenia zdrowotnego w jakimkolwiek obszarze organizmu w długim okresie czasu.

Tymczasem okazuje się, że rodzice nie muszą podejmować tych beznadziejnych starań; wystarczy, że swoją uwagę przekierują na coś prostszego i mniej spektakularnego: dobre odżywianie, sen, słońce, ruch na świeżym powietrzu, kontakt z przyrodą, zwykłą wodę i ścierkę, zamiast wyszukanych chemicznych środków czystości, naturalne tłuszcze jadalne w miejsce chemicznych kosmetyków stosowanych do pielęgnacji skóry i jamy ustnej dziecka, książeczkę z bajkami, a nie smartfon itp. I tu przychodzi im z pomocą Matka Natura: jeśli tylko okażą trochę pokory i wsłuchają się w Jej prawa, mogą w pełni skorzystać z Jej ogromnej siły. Nikt, kto łamie prawa Natury, jeszcze z Nią nie wygrał: ani lekarze ślepo realizujący procedury medyczne, ani wytwórcy współczesnych „produktów spożywczych”, ani producenci leków, szczepionek, suplementów diety, środków czystości czy kosmetyków, ani dostarczyciele urządzeń bezprzewodowych.

Poniżej przedstawiam relacje rodziców, którzy postanowili wprowadzić prozdrowotne zmiany w życiu swoich pociech i którzy napisali do mnie o tym. Zapraszam do spisywania swoich historii i przesyłania ich na mój adres e-mail: mamazdrowychdzieci@gmail.com. Państwa relacje zostaną tutaj opublikowane, jeśli wyrażą Państwo na to zgodę, z zachowaniem anonimowości i po ewentualnej minimalnej korekcie redakcyjnej.

 

@

2018-05-28

Pani Ewo, cała prawda. Piszę to jako osoba, która kilka lat temu szukała i trafiła na pani blog. Kierowałam się Pani wskazówkami i rzeczywiście efekty są ogromne. Mój syn miał zdiagnozowany ZA i nie mówił przez prawie 3 lata. Dziś jest zupełnie zdrowym czterolatkiem. Co do zdrowej żywności to potwierdzam, że mimo czasem nawet dwu, trzykrotnie wyższej ceny, w bilansie miesięcznym wychodzi o wiele taniej. Zdrowa żywność syci i mój syn je naprawdę niewiele, bo nie czuje potrzeby. Organizm wszystko wykorzysta. I też pozwalam, żeby jadł to, na co akurat ma ochotę. Czasem zje cały słoik smalcu że skwarkami, innym razem kilka dni z rzędu upomina się o koktajl na wiejskim mleku. Kompletnie nie choruje. Jedyne co pozostało to nadpobudliwość, ale i z tym jest coraz lepiej. Super jest to, co pani pisze i mówi. A co do glutenu, to też potwierdzam z autopsji, że nie gluten, a glifosat szkodzi. Oczywiście poza pszenicą.

 

@

2019-07-06

Witam Panią, czytam Pani książkę od kilku tygodni (na raty) i jestem zachwycona. Moja 20-miesięczna córka ma padaczkę. Od 4 tygodni zmieniam jej dietę na zdrowszą i dziecko funkcjonuje o niebo lepiej. Powoli idzie mi czytanie książki pomiędzy obowiązkami związanymi z zajmowaniem się dzieckiem, ale chcę przyswoić wiedzę jak najdokładniej. Więc jak już przeczytam oba tomy, to będę mogła szerzej dzielić się zdobytą wiedzą. Dziękuję :*:*:*

 

@

Styczeń – luty 2020

Relacja mamy czteroipółletniego chłopczyka z problemami jelitowymi (nawracające zapalenia jelit z potrzebą hospitalizacji) – z początków wdrażania diety terapeutycznej

 

@

2020-11-02

Książkę ” Zdrowe Dzieci” przeczytałam od deski do deski. A później wiele razy do niej wracałam i nadal wracam. Oprócz fachowej ugruntowanej wiedzy są również łatwe przepisy na pyszne potrawy, które moje dzieci z chęcią spożywają. Cały proces zmiany odżywiania trwa dość długo, zanim wykształci się nowe nawyki, ale to zmiana na całe życie, więc warto.

Mogę się też pochwalić, że dzięki Pani Ewie Gieruli wyleczyłam córkę z wysiękowego zapalenia uszu. Pozdrawiam i dziękuję ?

 

@

Czerwiec – lipiec 2022

 

Powiem tak… Jestem w ogromnym szoku!
Od około  tygodnia ograniczam zboża do naprawdę minimum, niezdrowe przekąski i groźne produkty wyeliminowane… Dziecko od 3 dni próbuje nowych rzeczy! Jestem w szoku. Najpierw był to nowy owoc, potem mięso, dziś po marudzeniu, że nie odpowiada jej obiad (odpuściłam i  przestałam namawiać), sama z chęcią wzięła sobie i zjadła talerz kaszy gryczanej. Przed chwilą kolejny nowy owoc, którego nie jadła bardzo długo i sama zdecydowała spróbować poziomki w ogródku dziadka. Jestem pod wrażeniem…. Czy to zbieg okoliczności ? Czy już po tygodniu zmian dziecko może tak reagować? 
Dziękuję za Pani rady, małymi krokami działamy.
***
Jestem przeszczęśliwa z tych małych sukcesów. We własnym tempie wdrażam zmiany i naprawdę dobrze się z tym czujemy. 
Pragnę podziękować Pani za sugestię wcześniejszego usypiania dzieci… Nie wierzyłam, że moje dzieci mogą zasnąć przed 20. Jest jasno za oknem, a one już dawno śpią, ja mam czas dla siebie. Jestem w szoku. Tak się bałam tej zmiany, a przyszła tak łatwo i widzę bardzo dużo jej plusów. 
Ja odstawiłam zboża i cukier w swojej diecie także i po około 2 tygodniach mam już skórę w lepszej kondycji… To naprawdę cuda ! 
Bardzo Pani za wszystko dziękuję!
***
Witam Pani Ewo,

 

Chciałam po prostu napisać co u nas 🙂
A więc działania , które podjęliśmy to:
  • Eliminacja groźnych, przetworzonych pokarmów
  • Poszukiwania lokalnych gospodarzy i producentów zdrowej żywności 
  • Swobodne podejście do posiłków dziecka, nienamawianie, proponowanie i zmiana nawyków całej rodziny
  • Zwiększenie i różnorodność przetworów 
 
Zmiany, które w ciągu 2-3 tygodni zauważyłam u córki:
  • Chętnie smakuje nowych smaków, zwłaszcza owoców i mięsa. Wręcz sama mówi „Mamo chcę dziś posmakować nowy owoc”. W tym czasie zjadła 7-8 nowych rodzajów owoców! Jeszcze miesiąc temu było to nie do pomyślenia, nie chciała nawet patrzeć na pewne owoce lub mięso. 
  • Chętniej je wytrawne dania, np. na śniadanie: mięso, jajka.
  • Nie domaga się tak często jak wcześniej chleba.
  • Nie domaga się tak często przekąsek.
  • Chętniej je obiady.
  • Chętniej je masło.
  • Kaszel i katar na razie jeszcze się nie pojawiły, pozostają nadal krostki na policzkach, ramionach. 
  • Zwiększyła się jej świadomość odnośnie zdrowego jedzenia. Mówi: „Mamo, zrób mi coś zdrowego do jedzenia w domu, bo te rzeczy ze sklepu są niezdrowe”. 
Podsumowując, jestem bardzo zszokowana i zadowolona zmianami, nie chcę schodzić z tej drogi. Cała rodzina skorzystała na tych zmianach. Jest jeszcze dużo pracy przed nami, ale gdy mam tak naoczne zmiany, to chcę się ich podjąć! Zdarzają się małe grzeszki, ale szybko wracamy na prostą. Dziękuję za wszystko.