Patogeny informacyjne

Źródło ilustracji: https://www.uihere.com/

 

Zapraszam do wysłuchania wywiadu z Anitą Lewandowską – naukowcem badającym zjawisko manipulacji w mediach.

Zachęcam też do wnikliwej analizy konstrukcji zdań, doboru słów i ich znaczenia, jakie na co dzień słyszymy na temat koronawirusa i ogłoszonej pandemii w mediach głównego nurtu. Czy informacje w postaci zdań, jakie do nas docierają, są jednoznaczne i kompletne? Niedawno słuchałam w ogólnopolskim radio wywiadu z wiceministrem zdrowia. Na pytanie dziennikarki, czy obecny nakaz noszenia maseczek ma podstawy prawne, minister odpowiedział, że nie jest prawnikiem, ale obecnie w ministerstwie pracuje nad tym zespół prawników i wszystko wskazuje na to, że tak. O czym świadczy taka odpowiedź ministra? Jak ją może zrozumieć przeciętny – zabiegany lub nierozgarnięty Kowalski? Pozostawiam Państwa z tymi pytaniami.

Poniżej – cytat z wywiadu z Anitą Lewandowską i sam wywiad:

 

Badamy […] przekaz medialny pod kątem strachu, czyli ile informacji nas straszy. Tego jest dużo, naprawdę jest dużo. Aż byłam w szoku, że tego jest aż tak dużo. Podam taki przykład – Polsat News:

 

[…] Dzieci są największym roznosicielem [koronawirusa] i stanowią poważne zagrożenie.

 

Tu mogą być różne reakcje. Jedna reakcja może być taka, że wskazujemy, że dzieci są jak terroryści. […] proszę dosadnie to zrozumieć. To tak, jakby dzieci nosiły przy sobie granaty i rzucały w kogoś granatem. Tak większość osób prawdopodobnie odczytuje ten przekaz. Dzieci stanowią, poprzez słowa, które są używane, największe zagrożenie. „Poważne” – czyli słowo „poważne”, coś, co jest „poważne”, „największe” i „zagrożenie”. To są takie słowa – klucze, które wpływają bardzo mocno na wyobraźnię, budują bardzo mocno poczucie lęku, strachu, i na pewno w społeczeństwie, po takich informacjach, znajdą się osoby, które na przykład mogą być agresywne w stosunku do dzieci. Tak działają patogeny informacyjne.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.